Ta nowa, na za towarzyską nie wyglądała. No cóż, a może się mylę? Aby się upewnić, podszedłem do niej, była to jedyna członkini stada, no poza mną oczywiście.
T: Cześć. - powiedziałem spokojnie.
S: Czego głąbie? - warknęła.
No dobra, jednak się nie myliłem. Klacz zaczęła mnie wyzywać i drzeć się na mnie, jak kuźwa sobie na głowę nie dam wejść, jeszcze jej pokażę, kto tu rządzi.
S: No co, głuchy jesteś!? - krzyknęła.
T: Weź zamknij mordę, chciałem się poznać a ty się na mnie drzesz, weź się lecz. - powiedziałem znudzony i odszedłem od niej, poszedłem zająć się swoimi sprawami, a dokładniej biegać po Lesie Wiecznego Spokoju. Wariatka i co się tak rzuca? Jestem od niej silniejszy, gówno mi zrobi.
~~Sweet Revenge~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz