Ciepły, wiosenny poranek. Słońce świeci, ogrzewając grzbiety pasącym się na łące koniom. Co prawda, jest ich dwójka, jednakże bynajmniej coś. Uważaj Rev, wchodzisz w nieznane towarzystwo. Nie daj się zabić. Kasztanowaty ogier podniósł głowę i spojrzał w moją stronę uśmiechając się ciepło. Naiwny, nie jestem idiotką typu skomplementuj, przeleć, porzuć. Nie, Revenge tak się nie bawi. Znajduję sobie miejsce pod jabłonią rzucającą duży cień, kładę się i obserwuję otoczenie. Nie mam co robić. Po chwili słyszę głos jakiegoś ogiera za sobą. Odwracam głowę, to on.
~~Trenton~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz