sobota, 8 listopada 2014

Sweet Revenge - Quest#2

Źle się czuję, wstaję z posłania i idę napić się zimnej wody. Jest mi nie dobrze, mam koszmary i nie mogę spać. Krople potu pokrywają moje ciało, jestem rozpalona, chora. Odświeżam się i wracam do łóżka. Muszę jakoś zbić temperaturę. Zasypiam. 
*Sen*
We śnie jestem cała czarna, mam ogromne, skórzane skrzydła i ostre zęby w paszczy, co jakiś czas kaleczące moje wagi. Jestem wielka, mocarna. Znajduję się w ciemnym lesie, drzewa schylają się ku sobie, łapiąc się za cierniste gałęzie, trawa lśni złowrogo, bezchmurne niebo, księżyc świeci oświetlając mi drogę w poszukiwaniu mojej ofiary. Wiem że gdzieś tu jest, czuję jej strach. Nagle wyskakuje zza krzaków, w nadziei że może mi uciec. Naiwny koń, nie może się ze mną równać. Wzbijam się w powietrze, by zaraz złapać ogiera, od tak dawna mi znanego. Noir. Tak bardzo go kochałam. Łapię go w swoje szpony, wbijając pazury w każdą część ciała. Nieruchomieje i szamocze się na wietrze jak szmaciana lalka. Wypuszczam go z silnych objęć śmierci, oglądam jak kościroztrzaskują się na dole. Nie żyje.
*Koniec snu*
Budzę się, łapczywie łapiąc każdy oddech, dyszę, dławię się, krztuszę się łzami, próbuję się uspokoić. Jednym słowem panikuję. To nie możliwe, nie mogłam go zabić. Jedyną ważną mi osobę.  On tam żyje, nie może być inaczej. Zostawiłam go specjalnie dlatego żeby przeżył, staram się pokonać każde bóle dla niego. Nie mogłam teraz tych wszystkich starań po prostu zniszczyć, nie mogłam! Po chwili układam fakty, to nie może być prawda.
S: To tylko sen. - szepczę, drżąc lekko.
Uspokajam się przez kilka godzin, a później zasypiam. Jestem wykończona.
_________________________________________________________________________________

Quest 2
Treść: Nie możesz spać, idziesz do kuchni napić się zimnej wody. Następnie postanawiasz ponownie zasnąć, udaje ci się. Śni ci się, że jesteś mordercą i zabijasz bardzo bliską ci osobę.
Pytania:
1. Jak wyglądasz w swoim śnie? - We śnie jestem cała czarna, mam ogromne, skórzane skrzydła i ostre zęby w paszczy, co jakiś czas kaleczące moje wagi. Jestem wielka, mocarna.
2. Jak wygląda otoczenie w śnie? -  Znajduję się w ciemnym lesie, drzewa schylają się ku sobie, łapiąc się za cierniste gałęzie, trawa lśni złowrogo, bezchmurne niebo, księżyc świeci oświetlając mi drogę w poszukiwaniu mojej ofiary.
3. Kogo zabijasz? - Noir (jedyny koń którego Rev kiedykolwiek kochała).
4. Co robisz gdy zabiłeś tą osobę? - Wypuszczam ją, i oglądam jak się roztrzaskuje.
5. Gdy się budzisz, co czujesz? - Panikuję.
Nagroda: 25 KC, Wytrzymałość + 3, siła +8, szybkość + 5, zręczność + 3

Sweet Revenge - Nieznane towarzystwo (Trenton)

Jebany kucyk parafialny. Jak mu się nie podoba to niech się pierdoli, nie będzie mi kurwa przywódca rozkazywać. Takie jest życie. Boshe, mam go dość. Stoi i tak zadufany z fochem i czeka na przeprosiny. Nie będę przepraszać, niczym nie zawiniłam. Dobra, dość tego towarzystwa.
Ruszyłam szybkim krokiem do lasu, nie będę z tymi junikornami na łące siedzieć, bo jeszcze będę musiała im wpierdolić, a tego na sam początek nie chcę. Po chwili ten sam ogier znowu mnie zaczepił.
T: Ey! Może zaczniemy od nowa? - uśmiechnął się.
S: Spadaj ćwoku. - warknęłam.

~~Trenton~~

piątek, 7 listopada 2014

Trenton - Nieznane towarzystwo (Sweet Revenge)

Ta nowa, na za towarzyską nie wyglądała. No cóż, a może się mylę? Aby się upewnić, podszedłem do niej, była to jedyna członkini stada, no poza mną oczywiście. 
T: Cześć. - powiedziałem spokojnie.
S: Czego głąbie? - warknęła.
No dobra, jednak się nie myliłem. Klacz zaczęła mnie wyzywać i drzeć się na mnie, jak kuźwa sobie na głowę nie dam wejść, jeszcze jej pokażę, kto tu rządzi.
S: No co, głuchy jesteś!? - krzyknęła.
T: Weź zamknij mordę, chciałem się poznać a ty się na mnie drzesz, weź się lecz. - powiedziałem znudzony i odszedłem od niej, poszedłem zająć się swoimi sprawami, a dokładniej biegać po Lesie Wiecznego Spokoju. Wariatka i co się tak rzuca? Jestem od niej silniejszy, gówno mi zrobi.

~~Sweet Revenge~~

Sweet Revenge - Nieznane towarzystwo (Trenton)

Ciepły, wiosenny poranek. Słońce świeci, ogrzewając grzbiety pasącym się na łące koniom. Co prawda, jest ich dwójka, jednakże bynajmniej coś. Uważaj Rev, wchodzisz w nieznane towarzystwo. Nie daj się zabić. Kasztanowaty ogier podniósł głowę i spojrzał w moją stronę uśmiechając się ciepło. Naiwny, nie jestem idiotką typu skomplementuj, przeleć, porzuć. Nie, Revenge tak się nie bawi. Znajduję sobie miejsce pod jabłonią rzucającą duży cień, kładę się i obserwuję otoczenie. Nie mam co robić. Po chwili słyszę głos jakiegoś ogiera za sobą. Odwracam głowę, to on. 

~~Trenton~~